Miasta Awaryjne

Michał Stangel

Architektura Murator, 2/2001

Problem awaryjnych schronień ludzkich, od namiotów po bardziej trwałe domy prefabrykowane pojawia się w związku z kataklizmami takimi jak trzęsienia niemi, powodzie czy tornada, a także w przypadku działań wojennych. Zagadnienie szerzej pojętej „urbanistyki tymczasowej” pojawia się też w wypadku kilkudniowych imprez masowych, kempingów, obozów wojskowych itp. Takie tymczasowe struktury zostają czasem zaadaptowane na inne funkcje i pozostają elementem miasta, np. osiedle robotników budujących Pałac Kultury, przekształcone później w akademiki. Czasami układy o charakterze tymczasowym nadają się do pełnienia swych funkcji w długich okresach, jak np. w przypadku zagospodarowania terenów wspólnoty w Taize.

W sierpniu 1999  roku miało miejsce w Turcji trzęsienie ziemi, w wyniku którego zostały zniszczone miasta w północnej części kraju (Marmara). W roku 2000 odwiedziłem te miejsca, jako wolontariusz z ramienia organizacji Youth for Habitat and Agenda 21. Pracowałem w centrach młodzieżowych, które mają za zadanie pomagać młodym ludziom, którzy stracili dach nad głową i mieszkają teraz w osiedlach złożonych z namiotów, kontenerów i domów prefabrykowanych. Miałem możliwość zobaczyć jak powstają i funkcjonują takie osiedla – „miasta awaryjne”. Odwiedziłem miasta Bolu, Adapazary oraz Izmit, które najbardziej ucierpiały z powodu trzęsienia. W rok po tragedii miasta te powoli wracają do normalnego funkcjonowania, jednak powrót do normalności zajmie tu z pewnością przynajmniej kilkanaście lat. Większość gruzów została już uprzątnięta, jednak wciąż widzi się mnóstwo ruin, a przede wszystkim budynków, które choć nie zniszczone całkowicie, nie nadają się do użytku. W fatalnym stanie są drogi i chodniki. Szokujące są wystające z ziemi, niesamowicie powykrzywiane fragmenty fundamentów, opuszczone budynki, meczety z „pourywanymi” minaretami.

Największym nieszczęściem są oczywiście nie zniszczenia materialne, ale tragedia ludzka. W trzęsieniu zginęło ponad 20000 osób, dziesiątki tysięcy zostało rannych.  Ludzie którzy przeżyli wspominają ze zgrozą noc trzęsienia ziemi, z 16 na 17 sierpnia 1999. Wielu spędziło kilka godzin lub dni pod gruzami swych domów; prawie każdy stracił kogoś z rodziny lub znajomych. Tragedia odbiła się na psychice mieszkańców zniszczonych miast. Wielu z tych którzy przeżyli wyprowadziło się w inne rejony Turcji, wielu mieszkańców przyjeżdża do miasta tylko do pracy, nocuje zaś na wsi – tam, gdzie podczas trzęsienia zagrożenie jest o wiele mniejsze. Miasta są wieczorami wyludnione i smutne. Miastem które ucierpiało najbardziej jest Adapazary (Sakarya). W wyniku trzęsienia ziemi zginęło 3891 osób. 47% budynków zostało całkowicie zniszczonych, a kolejne 43% naruszonych na tyle, że nie nadają się do dalszego użytkowania. Zniszczeniu uległa również infrastruktura techniczna, w tym 86% wodociągów i 71% sieci kanalizacyjnej.

Ludzie którzy stracili dach nad głową otrzymali początkowo namioty, które zapełniły puste przestrzenie w mieście – parki, stadiony, place – oraz tereny podmiejskie. Później zaczęto stawiać domy prefabrykowane, zarówno tureckie, jak i otrzymane w ramach pomocy od kilkunastu innych krajów. W prefabrykowanych budynkach, stawianych po uprzątnięciu gruzów swych dawnych siedzib, zaczęły też działać banki, sklepy czy urzędy. Na obrzeżach miast powstały osiedla domów prefabrykowanych, które różnią się w zależności od rodzaju budynków (producenta), mieszkańców, czy układu urbanistycznego. Choć blaszane domki nie są „interesujące” z punktu widzenia architektonicznego, to ciekawym zagadnieniem jest „awaryjna” urbanistyka tych tymczasowych osiedli, oraz sposób ich funkcjonowania.

W samym Adapazary powstało 25 takich osiedli, w których żyje w sumie przeszło 35000 ludzi. Jednym z ciekawszych jest osiedle ufundowane przez rząd Izraela, nazywane przez mieszkańców miasta po prostu „Israel”. Niestety, ze względów bezpieczeństwa nie pozwolono mi tam na zrobienie zdjęć, ani na sporządzenie szkiców. Osiedle to różniło się od innych planem – budynki były zgrupowane w „kwartały”, we wnętrzu których wytworzyła się „przestrzeń prywatna”, gdzie najczęściej przebywali ludzie, bawiły się dzieci, itp. Przestrzeń publiczną osiedla stanowił centralny plac, z pomnikiem ofiar trzęsienia ziemi, wykonanym z fragmentów rur i kabli. Na terenie osiedla znajduje się kilka sklepów, plac zabaw dla dzieci, boisko sportowe itp.

Najwięcej danych, udało mi się zebrać na temat osiedla w Golcuk koło Izmitu (ok. 100 km na wschód od Istambułu). Jest ono położone nad brzegiem morza, w pobliżu stoczni. Oddzielone jest od centrum miasta wąską zatoką, co sprawia pewne trudności komunikacyjne – łodzią motorową można dostać się do niego w ciągu 10 minut, jednak autobusem droga zabiera prawię godzinę. Tuż po trzęsieniu ziemi postawiono na tym terenie namioty dla ludzi których domy zostały zniszczone; następnie spontanicznie zaczęło powstawać osiedle namiotów i kontenerów. W trzy miesiące po trzęsieniu zaczęto stawiać prefabrykowane budynki, do których ludzie wprowadzili się w styczniu 2000 roku. Obecnie mieszka tam ok. 1800 osób; w administracji osiedla pracuje 15 osób.

Osiedle składa się z około 500 budynków mieszkalnych, wszystkich tego samego typu, produkcji tureckiej. W podobnych budynkach znajduje się także budynek dyrekcji, szkoła, posterunek policji, dwa sklepy, kawiarnia, budynek socjalny, meczet, oraz centrum młodzieżowe prowadzone przez „Youth for Habitat”. Budynki są posadowione na płycie betonowej; do stalowej konstrukcji nośnej zamocowane są dach oraz ściany zewnętrzne – panele z blachy wypełnione pianką, o grubości ok. 4 cm. Budynek mieszkalny przeznaczony jest dla 2 rodzin, z osobnymi wejściami, łazienkami i częścią kuchenną. Rodzina ma do dyspozycji 25 m2 powierzchni. Bdynki produkowane są przez firmę Yenikoy Prefabrikleri, cena rynkowa jednego domu to ok. 7500 dolarów, jednak w przypadku budowy „miasta awaryjnego” po trzęsieniu ziemi producent udostępnił je po kosztach produkcji i koszt pojedynczego budynku był trzykrotnie niższy (ok. 2500$).

Osiedle to ma prosty, szachownicowy układ. Równe odstępy między identycznymi domami, równej szerokości drogi, żwirowa nawierzchnia i brak zieleni sprawiają, że ma ono monotonny i smutny charakter. Ludzie, którzy w osiedlu będą mieszkać przynajmniej 2-3 lata, zanim odbudowane zostaną ich domy, starają się często „ulepszyć” swe prefabrykowane domy. Powstają dobudówki, wiaty, ganki… Przy domach wyrastają małe ogrody lub niewielkie poletka kukurydzy. Osiedle żyje, pomiędzy domami bawią się dzieci, kobiety rozmawiają, mężczyźni grają w tradycyjną turecką „talve”. Jednakże, miałem wrażenie, że monotonia osiedla ma negatywny wpływ na jego „klimat”. Zastanawiałem się, czy układ jest spowodowany chęcią utrzymania niskich kosztów budowy osiedla, czy tez po prostu nikt nie pomyślał o urbanistyce. Wydaje mi się jednak, że to drugie, a szkoda, bo prawdopodobnie za te same pieniądze mógł powstać ciekawszy układ urbanistyczny. Jeśli takie osiedle stałoby się z czasem integralną częścią miasta, prefabrykowane blaszane domki mogłyby być zastąpione np. domami jednorodzinnymi, lub też mogło by się przekształcić w kampus uniwersytecki, przy wykorzystaniu istniejącej infrastruktury.

Myślę, że zagadnieniu „awaryjnej urbanistyki” należałoby poświęcić więcej uwagi. Po zwiedzeniu kilkunastu osiedli tymczasowych w Turcji wydaje mi się, że większość z nich była realizowana bez udziału architektów czy urbanistów. Przy stałych kosztach infrastruktury i budynków, prawdopodobnie przy minimalnym zwiększeniu nakładów można by zapewnić ludziom mieszkającym w tych osiedlach bardziej komfortowe warunki, które z pewnością przyczyniłyby się do ich szybszej rehabilitacji po okropnych przeżyciach.

W projektach tego typu osiedli szczególnie ważne powinno być wytworzenie przestrzeni pół-publicznych i pół-prywatnych. Przestrzeń pół-publiczna stymuluje kontakty sąsiedzkie, sprzyja integracji i samopomocy, co ułatwiałoby rehabilitację mieszkańców. Z kolei przestrzeń pół-prywatna jest szczególnie istotna ze względu na bardzo ograniczoną powierzchnię mieszkań. Takie mieszkania służą przede wszystkim jako sypialnie, natomiast życie rodziny, szczególnie w ciepłym klimacie odbywa się na zewnątrz. Dlatego lepszym od liniowego, szachownicowego układu budynków byłby układ kwartałowy czy „gniazdowy”, gdzie kilka domów posiada wspólne podwórko.

W osiedlu w Golcuk funkcje publiczne takie jak sklep, boisko czy plac zabaw są rozrzucone dość chaotycznie po całym terenie. Korzystniejsze byłoby skupienie tych funkcji tak, by wytworzyło się pewnego rodzaju centrum. Kolejną sprawą są ulice, wszystkie równorzędne, tej samej szerokości. Korzystne byłoby ich zróżnicowanie; wyodrębnienie głównych ulic. Przychodzi na myśl układ dwu głównych przecinających się ulic z centralnym placem na ich przecięciu, charakterystyczny dla miast zachodniej Europy. Możliwe jednak, że odpowiedniejsze byłyby układy nawiązujące do tradycji tureckich.

Oczywiście gdy nagle następuje trzęsienie ziemi czy powódź, trudno od podstaw projektować wyszukaną urbanistykę. Jednak być może można by skorzystać z gotowych projektów, nawiązujących do różnych uwarunkowań geograficznych i kulturowych. W sytuacjach awaryjnych, gdy tysiące ludzi są bez dachu nad głową i trzeba jak najszybciej zapewnić im schronienie, mówienie o kompozycji urbanistycznej, osiach widokowych, placach i przestrzeniach pół-prywatnych mogłaby wydawać się nie na miejscu. Myślę jednak, że w przypadku osiedla, w którym ludzie będą mieszkać przez kilka lat, a które później mogłoby ewoluować stając się integralną częścią miasta, sprawy te nie są bez znaczenia. W sytuacji gdy dane są gabaryty i funkcje budynków, dysponując uniwersalnymi zasadami dotyczącymi tego rodzaju obiektów, stworzenie planu urbanistycznego dostosowanego do konkretnej lokalizacji byłoby chyba zadaniem stosunkowo łatwym i szybkim. Przy niewielkich nakładach dobry plan urbanistyczny mógłby znacznie poprawić komfort życia mieszkańców.

Michał Stangel

Student WA Politechniki Śląskiej

http://www.edaw.com/ssp04/bahamasBook.pdf